LEX a Wolters Kluwer business
System Informacji Prawnej LEXProgramy narzędzioweKomentarze LEXWydawnictwoKontakt
LEX OMEGALEX SIGMALEX GAMMAPRAWO EUROPEJSKIEKOMENTARZEINFORMATOR PRAWNO-GOSPODARCZYPOZOSTAŁE PROGRAMY LEX
KANCELARIA NOTARIALNA KANCELARIA PRAWNA
ABC a Wolters Kluwer business Oficyna a Wolters Kluwer business

Tag ‘prokuratura’

Szwed na dwa tygodnie do aresztu. Polak na trzy miesiące

piątek, 12 marzec, 2010

Niedługo do Polski ma trafić Szwed, który miał zlecić kradzież słynnego napisu nad bramą do obozu w Auschwitz . Zatrzymały go szwedzkie organa ścigania na podstawie otrzymanego z Polski europejskiego nakazu aresztowania. Gdy zostanie przekazany do Polski zajmie się nim nasza prokuratura, która będzie wyjaśniała udział Szweda w tej kradzieży.
Jak poinformowała prowadząca sprawę prokurator z Krakowa, podejrzany zostanie tymczasowo aresztowany na 14 dni. I to właśnie jest ciekawe, bo Polak w takiej sytuacji kierowany jest do tymczasowego aresztu zwykle na trzy miesiące, a potem prokuratura bardzo często występuje jeszcze o przedłużenie tego środka zabezpieczającego.

Jaka jest przyczyna tak nietypowo krótkiego aresztu? Postępowanie idzie tak szybko, że dwa tygodnie wystarczą na przeprowadzenie niezbędnych czynności śledczych? A może to dlatego, że w ręce prokuratury trafi Szwed, o którego prawa upomni się jego państwo? Może w Szwecji nie trzyma się ludzi miesiącami i latami w areszcie i właśnie taki warunek to państwo postawiło, wydając Polsce swojego obywatela.

Prokuratura wyklucza niepełnosprawną

wtorek, 9 marzec, 2010

Mamy właśnie w Polsce Rok Przeciwdziałania Wykluczeniu Społecznemu. Odbędzie się z tej okazji wiele konferencji i sympozjów, powstanie szereg referatów, a może nawet książek. Większość tych rzeczy wydarzy się w gronie fachowców, ludzi którzy jako teoretycy albo praktycy zajmują się walką z tym zjawiskiem.
Czy coś z tego przeniknie do szerszej świadomości społecznej, coś wszyscy z tego zrozumiemy? Np. to, że problem dotyczy nie tylko marginesu społecznego, czy ludzi, którzy sami sobie jakoś na to zapracowali. Że wykluczona społecznie może być świetnie wykształcona prawniczka, która tuż przed mianowaniem na prokuratora uległa wypadkowi i teraz porusza się na wózku. Ona chce pracować, lekarze mówią, że mogłaby, a prokuratura mnoży przeszkody, by tylko do tego nie dopuścić. Jako społeczeństwo moglibyśmy z tej pani mieć pożytek, a tak będziemy jej przez długie lata płacić rentę.

Podobnie, czy nie jest wykluczeniem odmowa przyjęcia do Straży Granicznej osoby będącej nosicielem wirusa zapalenia wątroby. Tysiące ludzi z takim wirusem pracują, nawet lekarze i pielęgniarki mogą z nim wykonywać swoje obowiązki. Ale MSWiA ma przepis, że jak ktoś ma wirusa, to do służby nie nadaje się.

Ta sprawa jeszcze czeka na sądowe rozstrzygnięcie, ale policjant - nosiciel HIV już wygrał ze swoim pracodawcą (też MSWiA). Prawda, że musiał dotrzeć z tym aż do Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że zwolnienie go z tego powodu ze służby jest dyskryminacją. Dodajmy - taka dyskryminacja to także pierwszy krok do wykluczenia społecznego.

Za każdą z tych spraw stoją konkretne przepisy, na które powołują się przed sądami wymienione wyżej instytucje. Jak wiele jest jeszcze takich przepisów w naszym prawie? Ile jest jeszcze instytucji nie rozumiejących tego problemu, patrzących tylko na swoje suche przepisy i procedury. Czasem, jak choćby w tych przypadkach, dość aspołeczne.

Lekarze: niepełnosprawny może pracować w prokuraturze

Bezduszna prokuratura i przewlekły sąd

wtorek, 23 luty, 2010

Policja podejrzewa dwoje ludzi o rozpowszechnianie treści pedofilskich. Prokurator każe przeszukać ich mieszkanie i zabrać do ekspertyzy ich komputery. Przez 10 miesięcy wszystkie trzy posiadane przez to małżeństwo komputery są przetrzymywane przez organ państwowy. Po dziesięciu miesiącach jest opinia biegłego, że to nie te komputery. Prokurator umarza postępowanie, przestępstwa nie było.
Czy wszystko już jest w porządku? Nie ponieważ pozostaje pytanie, czy te komputery musiały być przetrzymywane aż tak długo. Pytanie szczególnie zasadne w tym przypadku, ponieważ chodzi o osoby niepełnosprawne, dla których te komputery to główny kanał kontaktów ze światem, narzędzie nauki i pracy. Przez te dziesięć miesięcy ponieśli oni poważne straty materialne, musieli przerwać studia, o stratach moralnych nie wspominając.
Państwo (podatnicy!) będzie musiało zapewne wypłacić im odszkodowanie. Czy postępowanie prokuratury było bezprawne, ustali sąd. Bez sądu można natomiast powiedzieć, że postępowanie prokuratury i policji było bezduszne, bez cienia empatii. Nie trzeba było nawet domyślać się, że odebranie tym ludziom komputerów to dla nich potężny cios. Oni o tym głośno mówili, domagali się przyspieszenia urzędowych działań. Prokuratura była głucha. Oczywiście nie takie śledztwa prowadzi prokuratura, czym jest 10-miesięczne przetrzymanie komputerów przy wielomiesięcznym, a nawet paroletnim oczekiwaniu w areszcie na kolejne działania prokuratury. Faktem jednak jest, że w tym przypadku zabrakło zwykłych, ludzkich odruchów. Jeśli praca biegłego musiała trwać tak długo, to może należało zadzwonić do jakiejś organizacji pracującej z niepełnosprawnymi, albo do ośrodka pomocy społecznej, by ktoś tym ludziom pożyczył na ten czas komputera.
Nic takie nie wydarzyło się. Ale puentę tej sprawie dopisuje sąd. Ma on ocenić, czy prokuratura musiała prawie rok prowadzić to postępowanie, a sam przesłuchuje na pierwszej rozprawie tylko jednego świadka, a na przesłuchanie dwóch następnych wyznacza termin za … dwa miesiące.

Artykuł: Przez 10 miesięcy przetrzymywali komputery niepełnosprawnych. Państwo zapłaci odszkodowanie?

Prokuratura oskarża za spieprzaj dziadu

wtorek, 21 październik, 2008

 Pewien mieszkaniec Lublina znieważył Prezydenta (RP, nie miasta) i ma  teraz kłopoty. Łatwego życia nie będzie miała też prokuratura, która natychmiast obywatela oskarżyła. Rzecz miała miejsce w niedzielę 10 października podczas wizyty głowy  państwa w tym pięknym mieście. Prezydent przemawiał do zgromadzonej na centralnym placu ludności, a ten (Przemysław D., lat 33) coś pod adresem głowy państwa złorzeczył. Na boku to było, ale stojący po sąsiedzku ludzie zawołali policjantów i zeznali, że D. wykrzykuje pod adresem głowy państwa obraźliwe słowa. Policjanci winowajcę zatrzymali i doprowadzili do prokuratury, która natychmiast go przesłuchała i postawiła zarzut. Poważny - znieważenie głowy państwa, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności.  Za co? A no za “obelżywe słowa”, czyli “spieprzaj dziadu”.

Ciekawy proces odbędzie się niedługo w mieście Lublinie. Już można spekulować, jakie linie obrony może przyjąć adwokat, a na pewno jakiś dla przeżycia ciekawej intelektualnie przygody zechce się obrony Przemysława D. podjąć.
Ot choćby taki wariant: Czy można uznać za obelżywe słowa wypowiedziane wcześniej przez wysokie usta głowy państwa? Czy w ogóle cytowanie Prezydenta może mieć obraźliwy charakter? Albo inny kierunek: Jeśli autor tych słów, które już weszły do politycznego kanonu i jezyka potocznego, nie został pociągnięty do odpowiedzialności za ich użycie wobec innego obywatela, to czy ktoś, kto je tylko powtarza i cytuje, może być ukarany? Czyżby prokuratura uważała, że jednego obywatela wolno znieważać, a innego nie?

To tylko dwa możliwe kierunki myślenia, ale jeśli jakiś ambitny prawnik zechce się wykazać, to  niech jeszcze pokombinuje.
Może też w zadać prokuraturze pytanie, czy jeśli dojdzie do skazania
Przemysława W., to ta sama prokuratura wznowi postępowanie w sprawie sprzed kilku lat, gdy ścigane teraz słowa zostały użyte po raz pierwszy.